Reklamy i elementy śledzące pojawiają się nie tylko w przeglądarce, ale również w aplikacjach, telewizorach czy urządzeniach smart home. Pi-hole pozwala filtrować część takiego ruchu dla całej sieci domowej, bez instalowania osobnego dodatku na każdym urządzeniu. Czy jednak Pi-hole w domu warto uruchamiać, skoro podobny efekt można częściowo osiągnąć zwykłym blokerem reklam?
Co to jest Pi-hole i jak działa?
Pi-hole jest rozwiązaniem działającym jako lokalny serwer DNS z funkcją filtrowania domen. Urządzenia w sieci zamiast wysyłać zapytania DNS bezpośrednio do zewnętrznego dostawcy, kierują je najpierw do Pi-hole.
Jeżeli domena znajduje się na liście blokowania, Pi-hole może zatrzymać zapytanie. W efekcie urządzenie nie nawiązuje połączenia z serwerem odpowiedzialnym przykładowo za reklamę, system analityczny lub określony mechanizm śledzący.
Schemat działania jest stosunkowo prosty:
komputer lub telefon -> Pi-hole -> zewnętrzny serwer DNS -> internet
Dzięki temu filtrowanie może obejmować komputery, smartfony, tablety, telewizory oraz inne urządzenia korzystające z domowej sieci.
Nie trzeba więc konfigurować każdego programu oddzielnie. Warunkiem jest jednak skierowanie zapytań DNS urządzeń do Pi-hole.

Pi-hole w domu czy warto?
Pi-hole ma największy sens w domu z większą liczbą urządzeń podłączonych do sieci. Szczególnie wtedy, gdy nie na każdym z nich można zainstalować rozszerzenie blokujące reklamy.
Dobrym przykładem są telewizory Smart TV. Tradycyjny bloker instalowany w przeglądarce komputera w żaden sposób nie wpływa na aplikacje działające na telewizorze. Pi-hole może natomiast filtrować zapytania DNS generowane przez urządzenie.
Podobna sytuacja dotyczy części aplikacji mobilnych oraz urządzeń IoT.
Dużą zaletą jest także centralne zarządzanie regułami. Zamiast zmieniać konfigurację na kilku komputerach, można zarządzać listami blokowania z jednego miejsca.
Pi-hole udostępnia również panel WWW pokazujący zapytania DNS obsługiwane w sieci. Pozwala to sprawdzić między innymi, które domeny są najczęściej odpytywane i które zapytania zostały zablokowane.
Pi-hole czy adblock w przeglądarce?
Oba rozwiązania mogą ograniczać reklamy, ale działają na zupełnie innych poziomach.
Bloker instalowany jako rozszerzenie przeglądarki analizuje zawartość strony. Może usuwać konkretne elementy, skrypty lub miejsca przeznaczone na reklamy. Dzięki temu strona może wyglądać tak, jakby reklamy w ogóle nie były jej częścią.
Pi-hole działa wcześniej. Interesuje go przede wszystkim domena, z którą urządzenie chce się połączyć.
Jeżeli reklama jest pobierana z osobnej domeny znajdującej się na liście blokowania, połączenie może zostać zatrzymane. Pi-hole nie analizuje jednak zawartości strony internetowej w taki sposób jak rozszerzenie przeglądarki.
Oznacza to, że oba rozwiązania mogą się uzupełniać.
Dla pojedynczego komputera klasyczny bloker przeglądarkowy często będzie prostszym rozwiązaniem. W domu z kilkunastoma urządzeniami przewaga Pi-hole staje się znacznie bardziej widoczna.
Czy Pi-hole blokuje wszystkie reklamy?
Nie. To jedno z najważniejszych ograniczeń, które trzeba znać przed instalacją.
Pi-hole jest filtrem DNS, a nie uniwersalnym systemem do usuwania wszystkich reklam z internetu. Jeżeli reklama oraz właściwa zawartość są dostarczane z tej samej domeny, zablokowanie jej na poziomie DNS mogłoby jednocześnie odciąć dostęp do treści.
Dobrym przykładem są reklamy w materiałach YouTube. W społeczności Pi-hole wielokrotnie wskazywano, że nie można ich niezawodnie blokować wyłącznie za pomocą filtrowania DNS, ponieważ reklamy mogą być dostarczane z tych samych domen co właściwe materiały wideo.
Jeżeli głównym celem instalacji Pi-hole jest wyłącznie pozbycie się reklam z YouTube, rozwiązanie prawdopodobnie nie spełni oczekiwań.
Znacznie lepiej radzi sobie natomiast z domenami reklamowymi, telemetrycznymi i analitycznymi, które są oddzielone od właściwych usług.
Pi-hole a filtrowanie reklam w aplikacjach i Smart TV
To właśnie tutaj Pi-hole może mieć znaczną przewagę nad rozszerzeniem przeglądarkowym.
Telewizor, konsola czy urządzenie smart home zwykle nie pozwala zainstalować tradycyjnego adblockera. Nadal jednak korzysta z DNS podczas łączenia się z serwerami w internecie.
Jeżeli urządzenie korzysta z Pi-hole jako serwera DNS, jego zapytania również mogą podlegać filtrowaniu.
Efekty zależą od konkretnej aplikacji i sposobu dostarczania treści. Nie należy zakładać, że po instalacji zniknie każda reklama z każdego telewizora.
Pi-hole daje jednak jedną istotną korzyść – obejmuje urządzenia, na których klasycznych rozszerzeń po prostu nie da się uruchomić.
Pi-hole czy zewnętrzna usługa filtrowania DNS?
Alternatywą dla własnego Pi-hole są usługi DNS oferujące filtrowanie domen po stronie dostawcy.
Ich największą zaletą jest prostota. Nie trzeba utrzymywać własnego urządzenia pracującego przez całą dobę, instalować systemu ani pilnować aktualizacji lokalnego serwera.
Pi-hole daje natomiast większą kontrolę nad lokalną konfiguracją. Administrator może samodzielnie zarządzać regułami, listami blokowania oraz ustawieniami poszczególnych klientów.
Różnica staje się szczególnie istotna dla użytkowników zainteresowanych domowym serwerem, NAS-em lub rozwiązaniami typu homelab.
Dla osoby, która oczekuje wyłącznie szybkiego filtrowania DNS bez administracji, zewnętrzna usługa może być prostsza. Pi-hole jest ciekawszym wyborem, gdy liczy się kontrola i możliwość rozbudowy konfiguracji.
Czy do Pi-hole trzeba kupować Raspberry Pi?
Nie. Nazwa może sugerować związek z Raspberry Pi, ale oprogramowanie nie wymaga właśnie tej platformy.
Oficjalna dokumentacja określa Pi-hole jako lekkie rozwiązanie. Obecne wymagania wskazują między innymi minimum 512 MB pamięci RAM oraz 2 GB wolnego miejsca, przy czym zalecane są 4 GB przestrzeni.
Pi-hole obsługuje kilka architektur procesorów oraz wspierane dystrybucje Linuksa. Można go również uruchomić w kontenerze.
Jeżeli w domu pracuje już:
- serwer,
- NAS pozwalający uruchamiać odpowiednie kontenery,
- energooszczędny mini PC,
- kompatybilny komputer jednopłytkowy,
zakup kolejnego urządzenia wyłącznie dla Pi-hole może nie być potrzebny.
Najtańszym rozwiązaniem jest wykorzystanie sprzętu, który i tak działa przez całą dobę.
Ile kosztuje Pi-hole w domu?
Samo oprogramowanie Pi-hole jest dostępne bez opłat. Realny koszt instalacji zależy więc głównie od sposobu uruchomienia.
Jeżeli wykorzystujemy już posiadany serwer, dodatkowy koszt sprzętu może być praktycznie zerowy. Pozostaje niewielkie dodatkowe obciążenie urządzenia oraz zużycie energii.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy trzeba kupić komputer jednopłytkowy, zasilacz, kartę pamięci lub inne akcesoria specjalnie do obsługi Pi-hole.
W takim przypadku warto zastanowić się, czy urządzenie będzie wykorzystywane także do innych usług. Kupowanie rozbudowanego mini PC tylko po to, żeby uruchomić lekki serwer DNS, zwykle nie ma ekonomicznego uzasadnienia.
Jakie są najważniejsze wymagania Pi-hole?
Najważniejszym wymaganiem sieciowym jest stały adres IP urządzenia obsługującego Pi-hole. Może to być również rezerwacja adresu w serwerze DHCP routera.
Jest to potrzebne, ponieważ pozostałe urządzenia muszą zawsze wiedzieć, pod jakim adresem znajduje się ich serwer DNS.
Następnie router powinien przekazywać klientom adres Pi-hole jako DNS. Jeżeli router nie pozwala na taką konfigurację, jednym z rozwiązań jest wykorzystanie serwera DHCP dostępnego w Pi-hole.
Tutaj trzeba zachować ostrożność. W jednej zwykłej sieci lokalnej nie należy przypadkowo uruchamiać dwóch niezależnych serwerów DHCP. Jeśli funkcję przejmuje Pi-hole, DHCP na routerze powinien zostać odpowiednio wyłączony.
Czy awaria Pi-hole może odciąć internet?
Może sprawić wrażenie, że internet przestał działać.
Jeżeli wszystkie urządzenia korzystają wyłącznie z Pi-hole jako DNS, a serwer zostanie wyłączony, komputery mogą utracić możliwość rozwiązywania nazw domen.
Połączenie z routerem nadal będzie istniało, ale wpisanie adresu strony w przeglądarce może zakończyć się błędem.
To jeden z powodów, dla których Pi-hole powinien działać na stabilnym urządzeniu przeznaczonym do pracy ciągłej.
Trzeba też uważać z dodawaniem publicznego serwera DNS jako zwykłego alternatywnego DNS dla klientów. Część urządzeń może wtedy korzystać z niego niezależnie od Pi-hole, omijając filtrowanie.
Czy urządzenia mogą omijać Pi-hole?
Tak. Samo ustawienie Pi-hole w routerze nie daje gwarancji, że absolutnie każde zapytanie DNS przejdzie przez lokalny serwer.
Niektóre urządzenia korzystają z własnych ustawień DNS. Dodatkowo aplikacje i przeglądarki mogą wykorzystywać szyfrowany DNS, np. DNS over HTTPS lub DNS over TLS.
W bardziej rozbudowanych sieciach można ograniczać możliwość korzystania z innych serwerów DNS za pomocą reguł zapory. Szyfrowany DNS wymaga jednak osobnego podejścia.
Dlatego konfiguracja Pi-hole może być bardzo prosta w podstawowej wersji, ale pełne wymuszanie filtrowania na wszystkich urządzeniach jest już zadaniem dla bardziej zaawansowanych użytkowników.
Czy Pi-hole zwiększa prywatność?
Pi-hole może ograniczyć połączenia z częścią domen reklamowych i śledzących, ale nie należy traktować go jako kompletnego narzędzia zapewniającego anonimowość.
Pi-hole nie jest VPN-em, firewallem ani programem antywirusowym. Nie ukrywa automatycznie adresu IP użytkownika przed odwiedzanymi usługami.
Warto zwrócić uwagę również na drugą stronę rozwiązania. Panel Pi-hole może przechowywać informacje dotyczące zapytań DNS wykonywanych przez urządzenia w sieci.
Administrator może więc uzyskać stosunkowo dokładny obraz domen używanych przez poszczególne urządzenia.
Pi-hole oferuje różne poziomy prywatności statystyk. Jest to szczególnie istotne w sieci współdzielonej z innymi osobami.
Najczęstsze problemy po instalacji Pi-hole
Najczęściej problemy nie wynikają z samego programu, lecz z konfiguracji DNS.
Jeżeli filtrowanie nie działa, należy przede wszystkim sprawdzić, z jakiego serwera DNS rzeczywiście korzysta urządzenie. Samo uruchomienie Pi-hole nie powoduje automatycznego przekierowania całego ruchu sieciowego.
Problemy mogą również powodować:
- drugi serwer DNS wpisany w konfiguracji klienta,
- ustawienia IPv6 prowadzące do innego DNS,
- prywatny lub szyfrowany DNS,
- urządzenie korzystające z własnego serwera DNS,
- zbyt agresywne listy blokowania,
- zablokowanie domen niezbędnych do działania aplikacji.
W ostatnim przypadku pomocna jest lista dozwolonych domen. Większa liczba zablokowanych domen nie zawsze oznacza lepszą konfigurację.
Pi-hole bez przepłacania – jaki wariant wybrać?
Jeżeli masz już urządzenie działające przez całą dobę, najpierw sprawdź możliwość wykorzystania właśnie jego. Kupowanie oddzielnego komputera nie powinno być pierwszym krokiem.
Dla użytkownika posiadającego NAS lub domowy serwer ciekawym rozwiązaniem może być kontener. Pozwala wykorzystać istniejącą infrastrukturę bez dokładania następnego urządzenia do sieci.
Osobny komputer jednopłytkowy może mieć sens, jeżeli zależy nam na niezależnym i energooszczędnym urządzeniu pełniącym rolę infrastruktury sieciowej.
Przed zakupem sprzętu trzeba jednak policzyć cały zestaw. Sam moduł to nie zawsze pełny koszt – potrzebne mogą być również zasilanie, pamięć masowa czy obudowa.
Dla kogo Pi-hole będzie dobrym wyborem?
Pi-hole szczególnie dobrze pasuje do osób, które mają wiele urządzeń korzystających z jednej sieci i chcą zarządzać filtrowaniem centralnie.
Sprawdzi się również w domowym laboratorium sieciowym. Pozwala przy okazji lepiej zrozumieć działanie DNS, DHCP i komunikację urządzeń z usługami internetowymi.
Ma sens przede wszystkim dla użytkowników, którzy:
- posiadają telewizory i urządzenia IoT,
- chcą centralnie zarządzać blokowaniem domen,
- mają już domowy serwer lub inne urządzenie działające stale,
- chcą analizować zapytania DNS w swojej sieci,
- nie przeszkadza im podstawowa administracja Linuksem i siecią.
Kiedy lepiej zostać przy zwykłym adblocku?
Jeżeli korzystasz głównie z jednego komputera i zależy Ci przede wszystkim na reklamach wyświetlanych na stronach internetowych, rozszerzenie przeglądarkowe może być znacznie prostsze.
Nie trzeba wtedy utrzymywać dodatkowej usługi ani modyfikować ustawień routera.
Klasyczny bloker ma również przewagę w sytuacjach wymagających analizy elementów strony, a nie tylko nazw domen.
Pi-hole nie musi więc zastępować adblockera. W wielu domowych konfiguracjach najlepszy efekt daje połączenie filtrowania DNS na poziomie sieci z filtrowaniem zawartości w przeglądarce.

Czy warto instalować Pi-hole w domowej sieci?
Pi-hole w domu warto rozważyć przede wszystkim jako centralny filtr DNS, a nie cudowny sposób na usunięcie wszystkich reklam. Największe korzyści daje przy wielu urządzeniach, szczególnie tam, gdzie nie można zainstalować klasycznego rozszerzenia.
Nie trzeba przy tym inwestować w drogi sprzęt. Jeśli Pi-hole może działać na posiadanym serwerze, NAS-ie lub kompatybilnym małym komputerze, koszt wdrożenia pozostaje niewielki.
Jeżeli natomiast oczekujesz tylko blokowania reklam na jednym laptopie, konfiguracja własnego serwera DNS może być niepotrzebnym komplikowaniem sieci. Pi-hole opłaca się najbardziej wtedy, gdy wykorzystujesz jego przewagę na poziomie całego domu.
